czwartek, 4 lutego 2016

Urodziny
Był piękny słoneczny poranek. Ginny wstała wcześniej. Dziś urodziny Harry'ego – pomyśłała. Wstała po cichu postanawiaąc że zrobi mu małą niespodziankę. Harry spał smacznie, a Ginny robiła mu śniadanie. Położyła wszystko na tacy i weszła jeszcze na chwile do swojego pokoju żeby się przebrać. Potem przywołała do siebie tacę i weszła do pokoju Harry'ego. Usiadła koło niego i zaczęła mu przeczysywć ręką włosy. Po jakimś czasie obudził się. Wszstkiego najlepszego – powiedziała Ginny. Popatrzył na nią czule. Wziął od niej tacę. Przytulił Ginny do siebie. Kiedy taca była już pusta – wstał. Pamiętasz swoje ostatnie urodziny? - Spytała wstając. Oczywiście – odwrócił się do niej. Oczy ich spotkały się. Zabezpieczyła drzwi by im znowu nikt nie przeszkodził. Harry zobaczył błysk w jej oczach. Stanęła przy nim i pochwili całowała już jak nigdy przedtem. To było lepsze od wszystkiego. Przytuliła się do niego kiedy usłyszeli walenie w drzwi. Alohomora – mruknął Harry. Ron i Hermiona wparowali do pokoju. Wszystkiego najlepszego Harry!!! Dzięki odpowiedział. Choć na dół rozpakujesz prezenty – powiedział Ron. Wyszli wszyscy razem i w kuchni zobaczyli całą góre prezentów. Od Rona dostał ominookulary, od Hermiony przybornik do eliksirów. Od Ginny zegarek który z tyłu miał wygrarowane K.C. od Georga pudło z magicznymi przedmiotami Weasleyów a od państwa Weasley nowy kufer na rzeczy. Nawet Dursley' owie mu przesłali paczkę chusteczek. Na obiad zaprosiłam panią Tonks z Teddym – powiedziała Molly. Tak też było. O 1430 przyszli goście. Wspólnie zjedli obiad a potem zaczęli się bawić. Wieczorem ktoś zapukał do drzwi. Harry wstał otworzyć. Gdy drzwi się otwarły przed Harrym stanął wysoki mężczyzna z długimi blond włosami. Proszę proszę kogo my tu mamy – powiedział Lucjusz. Harry cofnął się w głąb domu wyciągając różdżkę. Na korytarz wbiegli Ron i Hermiona. Oboje mieli przerażone twarze. DRĘTWOTA – krzykneli wszyscy. Malfoya odrzuciło w tył, jadnak za nim pojawili się inni smierciozercy rozpoczęła się zażarta walka. Inni Weasley'owie przybiegli pomóc. Pani Tonks z małym deportowała się. Im bitwa trwała dużej tym bardziej przegrywali Weasley'owie. Gdyby nie pojawili się ludzie z ministerstwa byłoby już po nich. Walka się zakończyła pomyślnie. Wszyscy weszli do domu się ogrzać. To były wspaniałe urodziny - mruknął Harry, ale muszę stad odejść. Wszyscy popatrzyli na niego ze zdumieniem. Nie... Harry proszę – podeszła do nigo Ginny. Nie możesz Harru jesteś tu bezpieczny – Krzyknęła Pani Weasley. Ale muszę przynajmniej na jakiś czas, to dla waszego bezpieczństwa – odpowiedział równie głośno Harry i wyszedł z pokoju żeby się spakować. Potem pozegnał się, wyszedł i deportował się. Thorken road street – tak tu powinien być bezpieczny. Wynajął pokój w hotelu i położył się myśląc o swoich przyjaciołach.
 

środa, 27 stycznia 2016

NIESPODZIANAKA
Był słoneczny poranek, Ginny obudziła się wcześniej. Spojrzała w bok i zobaczyła Harry'ego. Dobrze że to nie jest sen – pomyślała. Uśmiechnęła się do siebie i poszła zrobić śniadanie. Gdy wszyscy Weasleyowie wstali w Norze zrobiło się tłoczno. Ginny i Harry nie mogli sobie znaleźć miejsca. Po zjedzeniu śniadania przez okno wleciały sowy. Były ich 4. Każda oddała odbiorcy list i szybko odleciała. To niemożliwe – pomyślał Harry.
Szanowny Panie Potter.
Po długich rozważaniach mam przyjemność pana oraz pana przyjaciół powiadomić że jest możliwość ukończenia przez państwa Szkoły Magii i Czarodziejstwa – Hogwart. Na drugiej stronie znajduje się lista podręczników na nowy rok szkolny. Oczakuje od pana sowy zwrotnej do końca sierpnia. Oczywiście jest pan dalej kapitanem dróżyny Quiditcha.
Z poważaniem dyrektor
Hogwartu
Minerwa McGonagall
Wy też – Harry spojrzał pytająco na Rona i Hermione. Tak – odpowiedzieli. Jesteśmy także dalej prefektami. Ginny zajrzała Harry'emu przez ramie. Ale ja też będę w 7 klasie, to znaczy że będziemy zdawać razem owutemy.
Hermiona przybrała swoją hermionogorączkową minę. No tak owutemy gdzie są moje książki – krzyknęła. Wszyscy zaczęli się śmiać. To co nas czeka w tym roku? – myślał głośno Ron, gdy rozsiedli się w jego pokoju.
Ech pewnie same nudy... Voldemorta już nie ma – Myślał dalej. Tylko jak będziecie następnym razem ratować świat to mi powiedzcie – powiedziała Ginny. Wszyscy pokiwali głowami. Tak jest panie kapitanie – odrzekł Harry. Po kilku dozinach zjedli obiad i długo rozmawiali. Do pokoju weszła pani Weasley. Już późno kładźcie się spać.

Dobranoc odpowiedzieli. Ron i Hermiona zostali w pokoju a Harry pani Weasley i Ginny wyszli. Ginny już chciała schodzić do swojego pokoju gdy Harry pociągnął ją za rękę. Choć do mnie – szepnął jej do ucha. Bez wachania poszła za nim. Weszli do pokoju Percy'ego (który teraz zajmował Harry). Ginny przywołała jeszcze szybko po piżamę. Przebrała się i położyła się obok Harry'ego. Zaczęli rozmawiać o Hogwarcie jednak szybko usnęli.

sobota, 23 stycznia 2016

                                              PO BITWIE
Tydzień po wojnie odbył się pogrzeb wszystkich którzy polegli. Harry patrzył tępym wzrokiem na wszystkich którzy płakali. Czuł w sobie pustkę. Zginęli przeze mnie – pomyślał. Obejrzał się dookoła zobaczył Andromede Tonks z Teddym nad grobem Remusa i Nimfadory. Zobaczył całą rodzinę Wesleyów stojacych nad grobem Freda, George klęczał przy grobie płacząc, pani Weaslay przytulała płaczącą Ginny. Hermiona stała koło nich. Harry nie chciał na to patrzeć. Poszedł w głąb cmentarza i usiadł przy grobie swoich rodziców. Nie wiedział czy się cieszyć po śmierci Voldemorta, czy płakać przy utracie najbliższych. Po chwili samotności ktoś objął go z tyłu. Poczuł zapach perfum które by poznał wszędzie. Ginny usiadła kolo niego. Musimy już iść mama nas woła – westchnęła. Harry popatrzył się na nią, łza zlatywała jej po policzku mieniąc się w słońcu. Było to dziwne ponieważ rzadko płakała. Objął ją ramieniem i przyciągnął bliżej. Wtuliła się obejmując go. Musimy już iść - stwierdziła po chwili. Wstali i z Weasleyami wrócili do Nory. Pani Weasley zrobiła obiad patrząc się na nich podejrzliwie. W norze zapanował codzienny gwar. Wszyscy zjedli obiad śmiejąc się i rozmawiając. Po obiedzie poszli do salonu a pani Weasley zrobiła kawę i ciastka. Gdy usiedli już wygodnie wstali Ron i Hermiona. Wszyscy ucichli. Pierwsza odezwała się Hermiona. Ron wczoraj mi się oświadczył – powiedziała. Wybuchł gwar, wszyscy chcieli złożyć im gratulacje. Harry poczuł na sobie wzrok Ginny, wiedział że ona też tego pragnie. Jednak nie był na to jeszcze gotowy... nie teraz. Wiedział że ona tez nie była. Gdy wszyscy ucichli wstał Harry. Chciałbym powiedzieć że z Ginny jesteśmy parą. Wszyscy przyjęli to z radością, lecz chyba największym zaskoczeniem było to dla Ginny. Byli kiedyś parą ale Harry z nią zerwał żeby chronić ją przed Voldemortem. Teraz gdy wszystko się skończyło nigdy nie rozmawiali o byciu znowu razem. Cieszyła się z tego – Harry widział to w jej oczach. W spólnym rozgardiaszu nie zauważyli, że minęła północ. Pani Weasley zagoniła wszystkich do łóżek. Harry poszedł z Ginny do pokoju, przebrali się i położyli się. Ginny wtuliła się w niego a on objął ją ramieniem. Kocham cię – powiedziała. Ja ciebie też – odpowiedział. Niedługo po tym oboje zasnęli.